Była już pomidorowa z soczewicą, z kolendrą i selerem naciowym. Tym razem pora na klasyczną wersję najpopularniejszej polskiej zupy. I zarazem najpopularniejszej potrawy mojej diety ;). I jeśli już o diecie mowa, dzisiajsze wizyta u dietetyka pozytywnie mnie nastroiła. Waga co prawda spadła niewiele ponad kilogram ;), ale za to masa mięśniowa wzrasta. Czyli jednak gdzieś tam te moje mięśnie się pojawiają. Więc jutro z jeszcze większym zapałem pobiegnę na fitness ;). Kto by pomyślał, że niepozorne przygotowania z Dove tak pozytywnie na mnie wpłyną. Fajnie jest!
Porcje: 6
Czas przygotowania: 30 minut
Składniki:
Sposób przygotowania:
Do gotującego się bulionu dodać pokrojone pomidory (bez skórki), czosnek i zeszkloną na oliwie cebulę. Gotować razem około 10 minut. Następnie zmiksować. Dodać sól, pieprz i tabasco do smaku. Na koniec dodać posiekaną bazylię. Zupę zabielić jogurtem.
Mam ochotę trochę się porozciagać. Początkowo nie planowałam dodatkowych zajęć fitness, ale jutro mam ochotę wybrać się na zajęcia fit ball. Zielona piłka na stronie Dove kusiła już na początku moich przygotowań do lata :), kilka zajęć pilatesu z jej użyciem jeszcze bardziej mnie przekonało. Tak więc jutro startuję. Mam nadzieję, że znajdzie się dla mnie miejsce :). A poniżej równie zielona tarta z awokado ( i z jego wszystkimi składnikami odżywczymi :)) i suszonymi pomidorami. Może sama w sobie najbardziej dietetyczna nie jest (chociaż jeden kawałek w zupełności mieści się w moich dietetycznych planach) ale jest zdrowa i owszem :). A jak smakuje!
Czas przygotowania: 1 godzina
Składniki:
Z mąki, masła, soli i wody zagnieść kruche ciasto. Wylepić nim formę na tartę (ja używam formy z wyjmowanym dnem), ponakłuwać widelcem, podpiec 5 minut w piekarniku w temperaturze 180 stopni C.
Filet z kurczaka pokroić na kawałki, podsmażyć na patelni. Razem z obranym i pokrojonym w kostkę awokado, pokrojoną w piórka cebulą i suszonymi pomidorami rozłożyć na cieście. Zalać śmietaną wymieszaną z parmezanem, jajkiem, solą i pieprzem. Tartę włożyć na 20 minut do piekarnika. Podawać na ciepło.
Sposób przygotowania:
Lubię ostatnie zmiany ;). Przygotowania do lata naprawdę przypadły mi do gustu. Już cieszę się na samą myśl o poniedziałkowych zajęciach, chociaż po ostatnim pilatesie miałam mieszane uczucia ;). Ale prawdą jest, że czuję się lepiej. Aktywność służy nie tylko mojej skórze, ale również ogólnemu samopoczuciu. A na dodatek ćwiczę swoją kreatywność! W trakcie kuracji ujędrniającej, pomiędzy szybkim randez-vous z intensywnie ujędrniającym żelem DOVE a chwilą spędzoną z ujędrniającym serum do dekoltu (to chyba naprawdę działa!), wymyślam kolejne dietetyczne przepisy kulinarne. Dziś padło na kurczaka w sosie mole. Ponieważ ostre przyprawy niezbyt korzystnie wpływają na moją skórę, zdecydowałam się zmniejszyć sugerowaną w przepisie ilość chilli, co jednak nie wpłynęło w żaden sposób na smak czekoladowego sosu. Polecam gorąco.
Źródło przepisu: Artur Agatson: „Dieta south beach. Książka kucharska”
Porcje: 2
Czas przygotowania: 45 minut
Składniki:
Sposób przygotowania:
Kurczaka posypać solą i pieprzem, podsmażać na patelni przez kilka minut. Kiedy kurczak się zrumieni, zdjąć z ognia.
Poszatkowaną cebulę, pokrojoną w kostkę papryję i posiekany czosnek podsmażyć na patelni. Kiedy cebula się zeszkli, dodać chili, cynamin, goździki i podsmażać jeszcze przez minutę. Dodać kurczaka, pomidory z sokiem, masło orzechowe i kakao. Doprowadzić sos do wrzenia. Przykryć pokrywką i gotować na wolnym ogniu przez 15-20 minut, mieszając od czasu do czasu. Przed podaniem udekorować szczypiorkiem.
Muszę przyznać, że lubię „wytrawne” wyzwania grupy Daring Bakers. Zawsze sprawiają mi największą frajdę, a dodatkowo przypominają, że pieczenie nie ogranicza się tylko i wyłącznie do słodkich wypieków.
Lasagne jednak mnie zaskoczyła. Nie takiego przepisu się spodziewałam. Ale przynajmniej poczułam przedsmak nowej porcji wyzwań, które przyniesie uczestnictwo we wspólnym gotowaniu Daring Cooks.
Lasagne z Emilia-Romana jest pierwszą, jaką przygotowałam samodzielnie od początku do końca, włącznie z makaronem. Wyszła naprawdę bardzo dobra. Szpinakowy makaron idealnie komponował się ze smakiem mięsno-warzywnego farszu. A na dodatek był o niebo lepszy od jego kupnej wersji.
Makaron i beszamel przygotowałam według przepisu z książki Lynne Rosetto Kasper Emilia-Romagna, the Heartland of Northern Italian Food, przepisu bazowego marcowego wyzwania. Natomiast mięsny farsz jest już moim pomysłem.
(The March 2009 challenge is hosted by Mary of Beans and Caviar, Melinda of Melbourne Larder and Enza of Io Da Grande. They have chosen Lasagne of Emilia-Romagna from The Splendid Table by Lynne Rossetto Kasper as the challenge.)
Liczba porcji: 6
Czas przygotowania: 90 minut
Składniki:
Makaron:
Beszamel:
Nadzienie:
Dodatkowo:
Szpinak umyć, dobrze osuszyć a następnie posiekać. Połączyć z mąką i jajkami i zagnieść gładkie i elastyczne ciasto. Rozwałkować cienko i pokroić na prostokąty o wymiarach 10×20 cm. Wrzucać pojedynczo na osoloną, wrzącą wodę i gotować około 2 minut, osączyć.
Przygotować beszamel. W rondelku rozpuścić masło, dodać mąkę, dobrze wymieszać, a następnie podgrzewać przez 3 minuty, cały czas mieszając. Następnie dodawać stopniowo mleko, doprowadzić do wrzenia i gotować jeszcze około 4 minut. Kiedy beszamel będzie gęsty, dodać gałkę muszkatołową, sól i pieprz do smaku, zdjąć z ognia.
Przygotować mięsny farsz. Cebulę pokroić w kostkę, marchewkę i seler w talarki. Podsmażyć razem na oliwie. Następnie dodać mięso i podsmażać do czasu, aż nie zmięknie, podlewając co jakiś czas bulionem. Na końcu dodać pokrojone w kostkę pomidory, mleko. Dusić do czasu, aż płyn nie odparuje, a sos nie stanie się gęsty. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Foremkę wysmarować masłem. Układać warstwy lasagne w kolejności makaron, farsz mięsny, makaron, beszamel. Na koniec całość posypać startym parmezanem. Zapiekać około 30 minut w temperaturze 180 stopni C.
Knedlik.pl 2006-2010