Tak jak w roku ubiegłym Knedlik bierze udział w konkursie na Blog Roku 2009. Jeśli masz ochotę zagłosować, wyślij sms na numer 7144 (koszt 1,22 zł) o treści H00207. Blog startuje w kategorii Moje zainteresowania i pasje.
Młodsze dziecko Knedlika – śniadaniowy fotoblog – również startuje w głosowaniu, w kategorii Foto, video, komiks.Treść smsa F00019. Dziękuję za każdy oddany głos!
Wystartowałam drugi raz z zakwasem. W zeszłym roku po kilku mniej lub bardziej udanych próbach wypieku chleba nieużywany pierworodny wylądował w… toalecie. Tym razem poszło dużo lepiej, chociaż bałam się, że trzydniowy junior nie podoła tak wymagającemu zadaniu, jakim jest chleb żytni. Ale pierwszy wypiek zakończył się sukcesem.
Chleb wyrósł pięknie, jest lekko słodki, ma zwarty miąższ i pachnie nieziemsko! W niczym nie ustępuje kupnym razowcom. Ba! Jest nawet lepszy, bo domowy :).

Miska 1: 75 g zakwasu żytniego, 225 g mąki żytniej razowej, 175 g wody źródlanej niegazowanej
Miska 2: 60 g mąki żytniej razowej, 170 g mąki pszennej chlebowej, 1/2 łyżeczki soli, 175 g maślanki
Dodatkowo: 60 g mąki żytniej razowej, 1 łyżeczka soli, 3 łyżeczki drożdży instant (jeśli zakwas jest silny można dać 2 łyżeczki), 30 g miękkiego masła, 30 g miodu
1. Wieczorem osobno mieszamy składniki jednej i drugiej miski. Przykryć folią aluminiową i pozostawić na noc w temperaturze pokojowej.
2. Następnego dnia rano łączymy ze sobą zawartość obu misek dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy tak długo (może być mikserem), aż powstanie dosyć zwarte ciasto. Odstawić na godzinę w temperaturze pokojowej.
3. Po godzinie przełożyć ciasto do wysmarowanej masłem i wysypanej mąką lub otrębami foremki, pozostawić na kolejną godzinę.
4. Chleb wstawić do nagrzanego do 220 stopni piekarnika, piec 15 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 210 stopni i piec jeszcze 40 minut. Upieczony chleb wyjąć z foremki i pozostawić do ostygnięcia.

Tych którym nie pasuje reklama na blogu, od razu zapraszam do wpisu wyżej ;). Pozostałych zachęcam do zadawania pytań (odnośnie pielęgnacji skóry, kosmetyków…) ekspertowi. Niby każdy wie, jak dbać o skórę, ale dopytać zawsze warto :). Pytania możecie zostawiać w komentarzach lub jeśli wolicie bardziej anonimowo, przesyłać je na mój adres mailowy (mysza_klapsiara[at]gazeta.pl). Wszystkie pytania przekażę dalej, a odpowiedzi opublikuję w kolejnym wpisie.
Dodatkowo będę mieć do rozdania 20 balsamów Dove z linii nawilżającej. Jutro podam szczegóły “promocji” ;).
UPDATE: dla pierwszych 20 osób, które wyślą do mnie maila z tematem Dove będę miała balsamy. Tak więc liczy się refleks i odrobina szczęścia. Powodzenia!
Fantastyczny przepis na szarlotkę z wykorzystaniem likieru sambuca, likieru na bazie anyżu gwiazdkowatego, kwiatu czarnego bzu, lukrecji i kopru włoskiego, tradycyjnie podawanego razem z trzema ziarnami kawy, które mają zapewnić zdrowie, dostatek i szczęście.
A samo ciasto jest pyszne, chociaż nie ma nic wspólnego z tradycyjną kruchą szarlotką Przygotowane na bazie drożdży, z przepysznymi połówkami jabłek jest bardzo… jabłkowe. No właśnie. Wszystkie składniki w tym cieście idealnie komponują się ze sobą i podkreślają najważniejszy smak.
Jeśli podacie szarlotkę z kubkiem dobrej słodkiej kawy z mlekiem, to już nic więcej do szczęście nie będzie wam trzeba… Gwarantuję!

Szarlotka z jabłek z likierem sambuca
/Tessa Capponi, miesięcznik Kuchnia, grudzień 2009/
5 średnich szarych renet
160 ml likieru sambuca
280 g cukru
otarta skórka i sok z jednej dużej pomarańczy
100 g masła
5 dużych jajek
300 g mąki
1 opakowanie suchych drożdży
szczypta soli
Jabłka obrać ze skórki, przekroić na połówki, pozbawić gniazd nasiennych. Następnie włożyć połówki do dużego, płaskiego garnka, polewając je likierem, dodając 4 łyżki cukru i połowę startej skórki z pomarańczy. Jabłka dusić około 15 minut, przewracając je tylko raz podczas duszenia, mniej więcej po 8 minutach. Wyjąć jabłka i pozostawić do ostygnięcia. Syrop odcedzić i pozostawić do ostygnięcia.
Masło ubić z resztą cukru, powoli dodawać żółtka, cały czas ubijając. Następnie dodać sok z pomarańczy, pozostałą skórkę pomarańczową, dokładnie wymieszać. Dodać mąkę wymieszaną z drożdżami i solą. Na samym końcu dodać pianę ubitą z białek, starannie wymieszać.
Do wysmarowanej masłem tortownicy (około 24 cm) wlać ciasto i ułożyć na wierzchu połówki jabłek, ostrożnie zanurzając je w cieście. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika i piec około 1 godziny. Po wystudzeniu wyjąć ciasto z formy i wierzch posmarować syropem z gotowania jabłek.
I jeszcze na koniec… pewnie pamiętacie wiosenną akcję Dove, w jakiej brałam udział :). Tak mi się spodobało bycie piękną ;) że wraz z początkiem roku zostałam ambasadorką marki w blogosferze, więc co jakiś czas pojawią się tutaj wpisy niekoniecznie kulinarne. Bez obawy jednak, blog nie zmieni formuły i nie stanie się blogiem kosmetycznym ;). Do akcji włączy się ekspert, który odpowie na wasze pytania dotyczące codziennej pielęgnacji skóry. Dodatkowo do zgarnięcie będzie kilka balsamów, ale o szczegółach wkrótce.
Witajcie w nowym roku :). Spóźniłam się z życzeniami, więc teraz tylko krótko – najlepszego! Mam nadzieję, że wypoczęliście i powitaliście juniora z entuzjazmem :).
Jaki był dla Was 2009? Bo dla mnie dobry, chociaż nie przyniósł szczególnie burzliwych zmian. Z niecierpliwością czekam więc na nowe, które mam nadzieję, przyjdzie w kolejnych miesiącach. A pod nim kryje się mnóstwo marzeń, nadziei i planów, nie tylko tych kulinarnych…
Wódka na pestkach granatu
Przepis: Nigella Lawson, Nigella świątecznie
700 ml wódki
150 g pestek granatu (2 duże granaty)
Pestki granatu wsypać do uprzednio wygotowanego słoika, zalać wódką, szczelnie zamknąć i energicznie potrząsnąć.
Tak przygotowaną nalewkę postawić w ciemnym miejscu, pamiętając, aby od czasu do czasu ją wstrząsnąć. Po czterech dniach nalewka powinna być gotowa.
Najlepiej przelać ją przez sitko do wysterylizowanej butelki.





