Jedyna w swoim rodzaju. Ci którzy próbowali, wiedzą o czym piszę. Niby proste składniki – solony śledź, cebula, jajko, majonez, ale tylko w Cieszynie takie połączenie smakuje wyśmienicie. Może to sprawa strzeżonej receptury (próbowałam ją odtworzyć, jednak bez powodzenia, o czym niżej ;)), może wyjątkowej atmosfery samego Cieszyna. Kanapki śledziowe przygotowywane codziennie w zakładzie garmażeryjnym Społem przy ulicy Srebrnej w ilości 5000 sztuk cieszą się ogromną popularnością, nie tylko wśród Cieszyniaków. Mają swoich fanów w całej Polsce i swój własny profil na fejsbuku (klik, klik).

Jakiś czas temu próbowałam odtworzyć smak kanapki w swojej kuchni. I mogę powiedzieć jedno – nie próbujcie tego robić ;), bo to nie będzie to samo. Nie ten sam smak śledzia, nie ten majonez… Wybierzcie się lepiej na wycieczkę do Cieszyna i spróbujcie lokalnego przysmaku. Gwarantuję, że na jednej kanapce się nie skończy… :)
Przy okazji stworzyłam swoją własną wersję kanapki śłedziowej, w sam raz na majowe śniadanie u Mico. Składniki ułożone warstwami świetnie do siebie pasują, ale nie mogło być inaczej, skoro za inspirację służyła kanapka z PSSu. :)

Kanapka ze śledziem
Porcje: 4
Czas przygotowania: 15 minut
Składniki:
3 matjasy
1 jajko ugotowane na twardo
1 ogórek kiszony
4 kromki franzuza
1/2 cebuli
masło do smarowania
szczypiorek
majonez
pieprz
Śledzie pokroić w podłużne kawałki (można je wcześniej wymoczyć w wodzie), jajko i ogórka w plasterki (ogórka można też pokroić w kostkę), cebulę posiekać w pióra. Układać warstwowo na kromkach francuza posmarowanych masłem (śledzie, jajko, cebula, ogórek). Wierzch posmarować majonezem, posypać posiekanym szczypiorkiem i świeżo zmielonym pieprzem.

Do tej pory karbonatki znałam jedynie z kuchni czeskiej. Były dla mnie odpowiednikiem naszych polskich mielonych. A jednak Wera Sztabowa w swojej książce Krupnioki i moczka czyli Gawędy o kuchni śląskiej wymienia je obok popularnych w kuchni śląskiej karminadli. Przygotowywane z męsa mielonego z dodatkiem sera białego smakują naprawdę dobrze, a przy tym są proste i szybkie w przygotowaniu.

Porcje: 4
Czas przygotowania: 30 minut
Sładniki:
400 g mielonego mięsa wołowego (można też użyć po połowie mięsa wieprzowego i wołowego)
100 g obsuszonego twarogu
1 jajko
sól
pieprz
starta gałka muszkatołowa
bułka tarta
tłuszcz do smażenia
Obsuszony twaróg zetrzeć i połączyć z mięsem i jajkiem. Następnie dodać przyprawy, uformować podłużne wałeczki. Karbonatki obtaczać w bułce tartej, lekko spłaszczyć i smażyć na gorącym oleju.
Szulki, bawole oczka, zozworki. Malutkie, w sam raz na ząb, podawanie najczęściej jako słodka mieszanka. Do tego z bogatą tradycją, bo podobno pierwsze wzmianki o śląskim małym twardym placuszku wyrabianym z niekwaszonej mąki i wody z dodatkiem miodu pochodzą jeszcze z XIX wieku. Dziś przygotowywane są zwłaszcza w okresie świątecznym, ale również równie często pojawiają się na weselnym stole. Jak pisze Dorota Mendrek we wstępie do książki „Cieszyńskie ciasteczka” (…) najważniejsze jest (…) rodzinne pieczenie. (…) Do pracy włączają się babcie, mamy, córki i wnuczki oraz… panowie, którzy (…) angażują się do łuskania orzechów i mielenia maku. Pieczenie cieszyńskich ciasteczek to zatem doskonała zabawa, okazja do wspólnego przeżywania wielkich wydarzeń i pogłębienia więzi rodzinnych.
Przygotowanie cieszyńskich ciasteczek nie jest trudne. Tak naprawdę wystarczy kilka prostych składników i kilka sprawdzonych przepisów. A wybór mamy duży. Bo cieszyńskie ciasteczka to zarówno biszkoptowe i piaskowe ciasteczka na bazie tłuszczu, cukru, jajek i mąki, jak i tradycyjne świąteczne pierniczki czy ciastka bez pieczenia. Tradycyjne ule, przepis na które znajdziecie poniżej należ właśnie do ostatniej grupy. Bardzo smaczne i bardzo słodkie. Piękne w swoim kształcie. Polecam.

Kokosowe ule
Czas przygotowania: 20-30 minut
Porcje: 12
Składniki:
Ciasto:
200 g cukru pudru
200 g wiórków kokosowych
1 duże białko
Masa:
100 g masła
100 g cukru pudru
2 żółtka
2 łyżki spirytusu
wafle do zamknięcia uli
Wiórki kokosowe wymieszać dobrze z cukrem pudrem i białkiem. Przygotować kremową masę, ucierając żółtka z masłem, cukrem pudrem i spirytusem. Foremki wylepić ciastem, mocno dociskając do brzegów. Końcem drewnianej łyżki zrobić wgłębienie, do którego nałożyć maślaną masę. Ciasteczko zakleić krążkiem wafla. Delikatnie otworzyć foremkę i wyjąć gotowy ul. Ciasteczka smakują najlepiej po krótkim schłodzeniu.



Tak jak obiecałam, w najbliższym czasie Knedlik zamieni się w miejsce pełne śląskich smaków w ramach kampanii Pasjonauci polecają Śląskie. Zanim jednak upiekę setki tradycyjnych weselnych ciasteczek, przygotuję kultową wodzionkę i ugotuję słodką bryję, zapraszam Was do obejrzenia kilku migawek z Cieszyna, ulicami którego spaceruje się wspaniale. I chociaż dużo by pisać o miejscach wartych uwagi, to polecam przede wszystkim atmosferę tego przygranicznego miasta.
Wycieczkę zacznijcie od rynku, potem ulicą Głęboką dojdźcie do Wzgórza Zamkowego. Tutaj koniecznie zatrzymajcie się dłużej. W klubokawiarni Presso wypijcie jedną z kaw z fantastycznego designerskiego menu. Ja tym raze skusiłam się na pyszną szarlotkę na ciepło MULA-LA inspirowaną fotelem MULA projektu Piotra Kuchcińskiego oraz czekoladę na gorąco z pomarańczowo-cynamonową nutą podawaną w fantastycznej szklance Modus Design. To jest to co lubię najbardziej. Świetny smak, designerskie wnętrze i fantastyczne otoczenie ze słynnym różowym jeleniem na czele.



W Cieszynie jest kilka miejsc które trzeba odwiedzić obowiązkowo. To przede wszystkim wspomniane już Wzgórze Zamkowe z pozostałościami średniowiecznego zamku w postaci Wieży Piastowskiej (wspinając się na którą zobaczycie wspaniałą panoramę miasta i okolic) oraz romańską rotundą św. Mikołaja, tą którą znacie z banknotu dwudziestozłotowego :). I koniecznie jeszcze Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości gdzie aktualnie obejrzeć można wystawę Nie tylko Cieszyńskie magnolie. Bo w końcu najpiękniejsze magnolie kwitną w Cieszynie :).



Co prawda pogoda podczas mojej ostatniego wypadku do Cieszyna nie rozpieszczała, dzięki czemu skutecznie uniemożliwiła mi pokazanie tego, co najbardziej w Cieszynie przyciąga uwagę, ale za to miałam czas na odrobinę dobrego czeskiego kina w ramach 12 Przeglądu Filmowego Kino na Granicy. A już w lipcu wybieram się na 2 edycję festiwalu Święto Herbaty!


A jeśli ktoś z Was do Cieszyna ma blisko, to właśnie dzisiaj macie okazję wziąć udział w wyjątkowej grze miejskiej 1200 lat przygody w czasie. Bo Cieszyn cieszy bez końca!
Odmiana klasycznego kotleta. Jedna z wielu, jaką wypróbowałam ostatnio. Wprowadza ciekawą odmianę do codziennego menu. Szybko, prosto i smacznie.

Kotlety mielone z pieczarkami i serem /źródło: miesięcznk Kuchnia,marzec 2010/
Porcje: 3-4
Czas przygotowania: 30 minut
Składniki:
300 g mielonego mięsa wieprzowo-wołowego
1 jajko
3 łyżki bułki tartej
100 g tartego żółtego sera
1 łyżka gęstej kwaśnej śmietany
sól, pieprz
kilka małych pieczarek
olej do smażenia
bułka tarta do panierowania
Do mięsa dodać jajko, bułkę, śmietanę, starty ser, doprawić do smaku solą i pieprzem, starannie wyrobić. Na oleju podsmażyć pokrojone na cienkie plasterki pieczarki, dodać do reszty, wymieszać. Uformować kotlety, panierować w bułce tartej i smażyć na złoto z obydwóch stron.
Drukuj przepis
Knedlik.pl 2006-2010