
Zabrałam Nikona na spacer, zapomniałam jednak, że przecież my późną jesień mamy. Usiadłam w ulubionym fotelu w ulubionej kawiarni i przy różanym smaku świątecznej Rose white chocolate latte i zapomniałam o bożym świecie. Ale warto było. I nie tylko ze względu na ulubioną latte. Spacer środkiem rozświetlonego miasta również był bardzo przyjemny, chociaż na zdjęcia plenerowe było już zdecydowanie za późno… ;)

Tak naprawdę na udział w cytrusowym weekendzie zdecydowałam się w ostatniej chwili. Skusił mnie intensywny kolor pomarańczy. Szybki przegląd szafek i za kilka chwil muffiny siedziały już w piekarniku.
Muffiny są naprawdę dobre, niezbyt słodkie (łasuchom proponuję zwiększyć ilość cukru), dosyć zwarte, idealne na śniadanie. Dodatkowo są fantastycznym obiektem do fotografowania, bo dzielnie zniosły moje dzisiejsze zabawy z przesłoną ;).
I nadal przypominam o zimowym konkursie!

Składniki: skórka z 1 pomarańczy, 50 ml świeżo wyciskanego soku z pomarańczy, 75 g maku, 100 g cukru, 250 ml mleka, 2 jajka, 80 g oleju, 350 g mąki tortowej, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, szczypta soli
Mleko podgrzać, dodać mak, gotować razem kilka minut, odstawić do ostygnięcia. Kiedy mleko będzie chłodne, dodać roztrzepane jajka, olej, sok z pomarańczy i skórkę pomarańczową, wszystko razem wymieszać. Osobno wymieszać wszystkie suche składniki i połączyć z mokrymi, niezbyt starannie mieszając.
Przygotowaną masę nałożyć do 3/4 wysokości foremki na muffinki, wstawić do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika i piec około 25 minut, do tzw. suchego patyczka.

Drukuj przepis

Testuję właśnie fotografowanie w ekstremalnych warunkach ;), to jest przy kreciej ilości światła i zimnie, które sprawia, że wszystko stygnie w momencie. A przecież zupa ma być rozgrzewająca, a i para też jest konieczna! Ku mojej wielkiej radości, nowy sprzęt poradził sobie całkiem nieźle. Teraz musicie mi już uwierzyć, że zupa była naprawdę gorąca!
No i zapraszam do konkursu! Pierwsze zdjęcia już do mnie dotarły, ale czekam na więcej! Pozostał jeszcze tydzień, tak więc nie ma na co czekać. Nowa lustrzanka NIKON D3000 czeka na swojego właściciela!

Składniki: 2 litry bulionu warzywnego, 3 pory, 1 cebula, 2 ziemniaki, 3 łyżki masła, 50 ml śmietany 18%, sól, pieprz
Pory dokładnie umyć, odkroić zielone części, odłożyć (można dodać do bulionu podczas jego gotowania). Białe części pokroić w plasterki i razem z pokrojoną w kostkę cebulą podsmażyć na maśle. Razem z obranymi i pokrojonymi w ćwiartki ziemniakami dodać do gotującego się bulionu, gotować na wolnym ogniu jeszcze 20-30 minut, do momentu aż pory będą miękkie. Wszystko razem zblendować. Na koniec doprawić do smaku solą i pieprzem i zabielić śmietaną. Podawać z grzankami lub groszkiem ptysiowym.
Wow! Na widok takich zdjęć mam ochotę biec do kuchni i zabrać się za pieczenie, a później chwycić za aparat i obfotografować efekt. Przepiękny tęczowy tort od kaitlin. Tutaj smak się nie liczy… Zachęcam również do przyjrzenia się całemu blogowi, bo jest na co popatrzeć!

Zdjęcie: www.whisk-kid.blogspot.com
The post is also available in English.
…czyli reaktywacja śniadaniowego. Nowy aparat okazał się idealnym pretekstem dla nowych porannych fotografii.

Kanapki na ciepło z kolorową papryką
Składniki: 1 półbagietka, 1/4 zielonej papryki, 1/4 czerwonej papryki, 1/4 żółtej papryki, 1 drobiowa cienka parówka
Paprykę pokroić w paseczki, poddusić na patelni razem z odrobiną wody. Kiedy papryka będzie miękka, wrzucić na chwilę parówkę, zagrzać. Bułkę naciąć wzdłuż, uważając, aby nie przeciąć jej na pół. Do środka włożyć parówkę, na wierzchu rozłożyć paprykę. Podawać od razu.
Drukuj przepis
I na koniec jeszcze wstępnych słów kilka o pośrednim sprawcy reaktywacji breakfasta :), czyli nowiutkim nikonie d3000. Do tej pory w codziennej fotografii towarzyszył mi aparat tej samej klasy, również nikon, ale d40. Wielkich różnic zauważyć się nie da, ale jeśli chodzi o sam komfort fotografowania, to zdjęcia robi się o niebo lepiej. Chodzi mi szczególnie o 11 polowy autofokus, który zastąpił moje stare 3 pola, utrudniające niejednokrotnie wykonanie fajnego zdjęcia. No i po pierwszym tygodniu użytkowania mogę zdecydowanie stwierdzić, że aparat działa szybciej! Po włączeniu momentalnie wykonuje zdjęcie, po naciśnięciu spustu migawka również reaguje błyskawicznie. Aż chce się fotografować. Od jutra zabieram się za rozgryzanie poszczególnych opcji, których do tej pory nie wypróbowałam nawet w wysłużonej 40… :)
Przypominam również o konkursie, w którym do zgarnięcia jest nowiutki d3000 :). O taki:



