Chociaż przepis na poniższe ciasto jest bardzo prosty, to lutowe wyzwanie Daring Bakers przyniosło mi wielką satysfakcję. Był to bowiem mój pierwszy raz z ciastem bez mąki. Pyszny czekoladowy deser. Swoją wariację Valentino przygotowałam z czekolady gorzkiej, chociaż przepis sugerował użycie mlecznej lub białej. Nie żałuję. Dobrej jakości czekolada sprawiła, że smak ciasta był boski. Był, po po Valentino nie zostało już nawet okruszka. :)
Składniki:
Sposób przygotowania:
Czekoladę i masło rozpuścić razem w kąpieli wodnej, ostudzić. Ubić osobno białka i żółtka. Następnie ubite żółtka dodać do ostudzonej czekoladowej masy, wymieszać. Do masy czekoladowej dodać najpierw 1/3 piany z białek, a następnie pozostałą część i delikatnie mieszać do czasu, aż białka nie połączą się z resztą masy.
Masę wlać do natłuszczonej i wyłożonej pergaminem foremki, piec około 25 minut w temperaturze 180 stopni C. Ciasto jest gotowe, kiedy wierzch jest upieczony i przypomina brownies, a patyczek wbity w ciasto, pozostaje mokrawy.
Weekend czekoladowy dobiega już końca, więc czym prędzej dzielę się z Wami przepisem na tartę czekoladową. Przepis pochodzi z magazynu Gourmet i jest… idealny. Już po pierwszym kęsie zakwalifikowałam tartę do grona przepisów ulubionych. Niebo w gębie! Tarta najlepsza jest zaraz po upieczeniu i ostygnięciu. Delikatna, rozpływająca się w ustach i tak intensywnie czekoladowa. Naprawdę polecam.
Składniki:
Spód:
Masa:
Polewa:
Sposób przygotowania:
Wymieszać ze sobą wszystkie składniki na spód (ciasta najlepiej rozkruszyć w moździerzu lub za pomocą blendera). Wylepić formę na tartę (z wyjmowanym dnem), piec spód w nagrzanym do 180 stopni C piekarniku przez około 10 minut. Wyjąć z piekarnika, ostudzić.
Przygotować nadzienie. Śmietanę doprowadzić do wrzenia, zdjąć z ognia, wrzucić kostki czekolady i pozostawić na 5 minut. Następnie mieszać dokładnie, do czasu aż powstanie nam jednolita masa. Jajka ubić z ekstraktem z wanilii i solą i wymieszać z masą czekoladową. Nadzienie wylać na schłodzony spód tarty. Piec około 20-25 minut (środek tarty powinien być płynny), a następnie dobrze wystudzić.
Śmietanę na polewę doprowadzić do wrzenia, wymieszać dobrze z czekoladą, corn syrup i ciepłą wodą. Polewę wylać na tartę, rozprowadzić po całej powierzchni, obracając formą. Odstawić na godzinę. Podawać z filiżanką dobrej kawy :).
Udało się! Oto obiecane podsumowanie naszej czeskiej zabawy. Potrawy możecie przeglądać, klikając na poszczególne obrazki. Jeśli któryś z przepisów pominęłam lub znajdziecie jakiekolwiek błędy, piszcie.
Dziękując za wspólną zabawę, przygotowałam małą niespodziankę dla autorów trzech wyróżnionych przeze mnie przepisów. Mam nadzieję, że prezent w postaci wyboru reportaży Mariusza Szczygła, choć niekoniecznie kulinarny, sprawi Wam przyjemność.

Wybór nie był łatwy. Samo przejrzenie grubo ponad setki przepisów zajęło mi kilka godzin! ;) Postanowiłam wyróżnić:
- Mico z blogu Olive and Flour za niezwykle apetyczną propozycję śniadaniową. (Ten kto zagląda na mój śniadaniowy blog nie powinien być zdziwiony :) )
- Tilianarę z blogu Kuchnia szczęścia za smaczne połączenie dwóch czeskich smaków - zupy czosnkowej z chlebową
- Irenę i Andrzeja z blogu Kuchnia Ireny i Andrzeja za szczególne życzenia urodzinowe (no nie mogłam się powstrzymać!) i jedyną w naszej zabawie odsłonę karpia, tak popularnego w kuchni czeskiej
Proszę prześlijcie mi na mój adres e-mai wasze dane, tak abym mogła wysłać wam prezenty.
Pozdrawiam ciepło i jeszcze raz miłego oglądania!
I jeszcze jedne, tym razem tradycyjne, z przepisu Doroty. Pączki są miękkie, puszyste, nie chłoną tłuszczu, a Dodatek wanilii i skórki cytrynowej zdecydowanie poprawia ich walory smakowe. I co najważniejsze, w ogóle się nie zmęczyłam! ;) Dobry przepis i bezproblemowe smażenie we frytownicy zrobiły swoje. Tak więc nie pozostaje nic innego, tylko się częstować. Zapraszam!
Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, dodać 200 g mąki i 1/2 szklanki mleka, wymieszać. Po około pół godziny przesiać mąkę, jajka utrzeć z cukrem. Do masy jajecznej dodać mąkę, wyrośnięty rozczyn, ziarenką wanilię, sok z cytryny, otartą skórkę, resztę mleka, szczyptę soli i spirytus. Wyrabiać do czasu, aż ciasto będzie gładkie i lśniace, a na powierzchni ukażą się pęcherzyki. Dodać roztopiony tłuszcz, jeszcze chwilę wyrabiać. Uformować kulę i zostawić w ciepłym miejscu na 10 – 15 minut, gdy zacznie rosnąć wyrobić.
Porcje ciasta nabierać łyżką (na każdego pączka wystarczą 2 łyżki), formować w dłoni małe krążki, nałożyć pół łyżeczki nadzienia, zlepić, uformować kulę, odłożyć na stolnicę oprószoną mąką. Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Smażyć w głębokim tłuszczu po obu stronach na złoty kolor, wyjąć, osączyć na bibule, posypać cukrem pudrem. Smacznego!

Prace nad czeskim podsumowaniem swoją drogą, ale w Tłusty czwartek świętować trzeba. Mam zamiar najeść się do syta ;), wszak dobrobytu nigdy za wiele. W tym roku przygotowałam dwa rodzaje pączków. Tradycyjne, smażone w głębokim tłuszczu i pączki pieczone. Widziałam, że Dorota z blogu moje wypieki również przygotowała pieczoną wersję czwartkowych pyszności. Ja skorzystałam tym razem z przepisu z zeszłorocznej lutowej „Kuchni”. I tak do wypróbowanych już pączków marokańskich i tradycyjnych dołączyły dwa kolejne. To co, świętujemy!


Knedlik.pl 2006-2010